5 minimalistycznych porad, które uczynią Twoje życie łatwiejszym

Żyjemy w specyficznych czasach. Panuje dyktat kupowania i gromadzenia. Niektórzy nazywają to nawet kultem konsumpcjonizmu, jednak mówienie o nim w ten sposób jest (według mnie) trochę nietrafione. Bardziej pasowałoby tu inne określenie: folklor. Zdecydowany opór wszelkiemu nadmiarowi i konsumpcyjnemu folklorowi stawia Leo Babauta w swojej „Książeczce Minimalisty”.

Zdrobnienie „Książeczka” pojawia się tu nie bez przyczyny, bowiem na zaledwie 75 stronach autor zamieścił ogrom praktycznych porad, wśród których każdy znajdzie coś użytecznego do zastosowania w dowolnej dziedzinie życia. Dzień w dzień jesteśmy zewsząd atakowani przez reklamy, promocje, supermarkety oraz celebrytów uśmiechających się do nas natrętnie ze spotów i plakatów. Koszmar, a jednak każdy powie, że to nic nadzwyczajnego. Kupujemy za dużo i zbyt często, gromadzimy rzeczy, które w najlepszym razie służą nam przez miesiąc, a potem pokrywają się warstwą kurzu. Po co to robimy? Chyba sami za bardzo tego nie wiemy. Idealnym zobrazowaniem tego stanu (i zarazem odpowiedzią na zadane pytanie) zdaje się być cytat z “Fight Clubu” Chucka Palahniuka:

Kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz za pieniądze, których nie masz, by zaimponować ludziom, których nie lubisz.

Nie brzmi zbyt fajnie, prawda? Małym pocieszeniem jest fakt, że robimy to nie do końca świadomie, kierując się zachciankami, które wydają nam się mało istotne, albo w pełni uzasadnione. Na temat mody na spełnianie zachcianek i samego konsumpcjonizmu można napisać wiele, ale nie o tym jest ten tekst. Chcę pozostawić trochę miejsca dla autora Książeczki Minimalisty, który opisuje banalnie łatwe sposoby radzenia sobie z nadmiernym gromadzeniem dóbr materialnych, zbędnych aktywności i innych przejawów niezdrowego konsumpcjonizmu. Znajdziecie w niej porady dotyczące zarówno organizacji przestrzeni wokół siebie, zaaranżowania wnętrza minimalistycznego domu, uproszczenia swojego terminarza, jak i również wielu innych aspektach życia codziennego, z odżywianiem i pracą włącznie. Obiecuję, że pomimo prawdziwie minimalistycznej objętości, w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie.

Pozwól, że opowiem Ci o pięciu prostych sposobach, które zaczerpnąłem z tej książki i które w moim przypadku okazały się być najbardziej efektywne.

1. Wstrzymaj się miesiąc

Zdarza nam się to bardzo często. Wchodzisz do sklepu, rozglądasz się i widzisz to. To, właśnie to. “O, właśnie o czymś takim myślałem” – przemyka Ci w głowie, gdy wyciągasz już rękę w stronę półki. Chwila, moment. W tym momencie warto zadać sobie pytanie: czy to jest mi w danej chwili naprawdę niezbędne? Jeśli nie jest to coś ratującego komuś życię, zdrowie, czy też pracę, to prawdopodobnie możesz to równie dobrze kupić za miesiąc. Oznacz w tę datę kalendarzu i za miesiąc zweryfikuj czy faktycznie byłby to sensowny zakup. Jeśli po miesiącu będziesz nadal czuć potrzebę kupienia owego produktu, możesz go kupić – prawdopodobnie jest Ci potrzebny. Zdziwisz się, jak dużo pieniędzy zaoszczędzisz w ten sposób.

2. Pudełko na rzeczy „może do wyrzucenia”

Wierzę, że nazwa mówi sama za siebie. Oczywiście istnienie takiego pudełka ma sens tylko wtedy, gdy od czasu do czasu robimy porządek w naszych rzeczach i pozbywamy się tych, które są lub stały się dla nas bezużyteczne. Podczas gdy z częścią rzeczy będziemy potrafili się rozstać bez problemu, wobec niektórych nie będziemy mieli takiej pewności. Dlatego warto włożyć taki przedmiot do pudełka, które za jakiś czas (np za miesiąc, albo za pół roku) przejrzymy i pozbędziemy się tych rzeczy, z których nie korzystaliśmy w tym czasie. Warto pamiętać, że nie oznacza to wyrzucania ich na śmietnik. Popytaj wśród rodziny i znajomych, może coś co dla Ciebie jest zbędnym rupieciem dla kogoś okaże się nieodzownym.

3. Zrób zdjęcie

Jednym z powodów dla których ciężko nam się rozstać z jakimś przedmiotem, jest jego wartość sentymentalna. Co by to nie było, na pewno da się to sfotografować, albo zeskanować, przenieść do formy cyfrowej. A tę zachowujesz na dysku, albo w chmurze. Zawsze masz do niej dostęp, bez przekopywania się przez pudło pełne gratów. Zachowujesz wspomnienie i zyskujesz więcej miejsca, win-win.

4. Uprość swój dzień

Kolejna fiksacja naszych czasów – wieczne zabieganie. Prześcigamy się w tworzeniu list zadań, licytujemy o to, kto jest bardziej zajęty i zarobiony, bo ma na głowie setkę różnych spraw. Lecimy w ilość, bez cienia skruchy porzucając jakość. Chyba nie muszę tłumaczyć, że to błąd.

Jak temu zaradzić? Koncentruj się na postępach, zamiast na ilości zadań. Nie chodzi też o to, by poświęcić jakiemuś zadaniu jak najwięcej czasu. Celem jest ukończenie go. Napisz swój plan dnia od nowa, uwzględniając w nim tylko najważniejsze aktywności. To, ile zadań w ciągu dnia jestes w stanie doprowadzić do końca zależy od Ciebie.

5. Przyjmij zasadę „mniej znaczy więcej”

Ta zasada może się tyczyć każdej dziedziny życia. Staraj się wyzbywać tego co zbędne, by móc się cieszyć tym co masz. Posiadaj rzeczy, które spełniają więcej funkcji, zamiast gromadzić tysiące gadżetów z których każdy ma tylko jedno zastosowanie. Doceniaj to, co posiada prawdziwą wartość (a zatem niekoniecznie jest materialne). Poświęcaj mniej czasu na rzeczy ważne tylko z pozoru, a zyskasz czas na te najistotniejsze.

Jak już wspomniałem, urok Książeczki Minimalisty tkwi nie tylko w skondensowanych i praktycznych poradach, lecz w jej wszechstronności i ogromie aspektów, w których odnajdziesz zastosowanie tych porad. Gdy skończysz lekturę i będziesz już wiedzieć, które wskazówki zawarte w książce okazały się dla Ciebie najbardziej użyteczne, koniecznie pokaż ją komuś z rodziny lub znajomych, na pewno i oni znajdą coś dla siebie. Na koniec, oprócz zaproszenia do kolejnych wizyt na Pracuj Zwinnie polecam Ci także słowa Sokratesa, które według mnie idealnie ujmują istotę minimalizmu:

Otóż tajemnicą szczęścia nie jest pragnienie więcej, tylko wyuczenie się umiejętności cieszenia się z posiadania mniej.

  • Paulina Basta

    Książka zostanie zakupiona.
    Ciekawy blog, trzymam kciuki za jego rozwój. Jedyne co chciałabym zgłosić, to kłopot z czytaniem tak jasnego kroju pisma. Na pewno jest ładny, ale tacy jak ja (delikatnie ślepawi) męczą oko w smutku. Na szczęście treść rekompensuje formę 😉

    • Paulina poprawimy czcionkę bo więcej z nią kłopotu niż pożytku:) dzięki za feedback

      • Paulina Basta

        W imieniu wszystkich ślepawych, ukłony:-)