5 najbardziej toksycznych zachowań szefów

Toksyczne zachowania szefów to temat rzeka. Dziś opowiem Wam o tych, które najbardziej mnie wpieniały u przełożonych. Może przypadkiem jesteś menadżerem, więc czytaj ze zdwojoną uwagą. Jeśli zauważysz któreś z tych zachowań u siebie, to może warto zrobić rachunek sumienia. Chyba, że masz swoich ludzi w nosie, to nawet nie trać czasu na ten tekst.

Nie zrozumiałeś mnie

Miałem kiedyś szefa, który w całym swoim mniemaniu o zarządzaniu ludźmi uważał, że wszyscy jego pracownicy są przygłusi (albo przygłupi), stąd w zasadzie codziennie zdarzało mu się powiedzieć sławetne:

Nie zrozumiałeś mnie…

Największy mankament współpracy z nim polegał na tym, że dla niego nie istniała perspektywa pracownika. Był jeden punkt widzenia, a jeśli podwładny nie potrafił go dostrzec, to prowadziło do „niezrozumienia”. Podstawą tego zachowania były braki komunikacyjne menadżera, który nigdy nie słyszał o czymś takim jak Komunikat Ja. Zresztą, kto z nas słyszał? Za to wszyscy jesteśmy mistrzami w używaniu Komunikatu Ty.

Komunikat Ty, to forma budowania swojej komunikacji w oparciu o przerzucenie odpowiedzialności na drugą stronę. Z punktu widzenia przeciętnego człowieka jest to najprostszy rodzaj porozumiewania się z innymi. W końcu stwierdzenia typu: nie starasz się, nie liczysz się z nikim, nie rozumiesz mnie, nie słuchasz mnie, itd. przychodzą nam z wielką łatwością. Dlatego szefowi znacznie łatwiej jest egzekwować swoje polecenia wykorzystując właśnie takie sformułowania. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że stosując je jesteśmy nadal bardzo daleko od znalezienia rozwiązania problemu. Rzekłbym nawet, że oddalamy się od niego.

Komunikat Ja to trudny temat. Szczególnie, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do korzystania z niego na co dzień. Tym bardziej zachęcam Cię do przyjrzenia się temu sposobowi komunikacji. Poczytaj o tym. Pójdź na szkolenie albo nawet napisz do mnie. Z chęcią porozmawiam z Tobą, dlaczego warto korzystać z Komunikatu Ja. Zwłaszcza, że w swojej pracy jako szef przekazujesz też pracownikom informacje zwrotne na ich temat.

Komunikujemy się z innymi ludźmi cały czas. Niewłaściwa komunikacja ma wpływ na relację międzyludzkie, zaangażowanie do pracy oraz efektywność wykonywanych zadań. Nie zwracając na nią uwagi strzelasz sobie w stopę, pamiętaj o tym.

Brak wyniku to wina nowych pracowników

W jednej z moich pierwszych prac żyłem w środowisku codziennych targetów i rygorystycznego systemu raportowania wyników. To była sprzedaż nastawiona na szybkie pozyskiwanie nowych klientów oraz dosprzedaż produktów stałym klientom. Kiedy przyszedłem do zespołu, był on mocno przetrzebiony, a razem ze mną zatrudniły się dwie inne osoby. Wiedzieliśmy, że sytuacja jest trudna, bo plany były wyśrubowane, a rynek już dosyć mocno przesycony. Mieliśmy wolę walki i ochotę. I nie było nikogo, kto nie pracowałby na 100%, chociaż tabelki tego nie odzwierciedlały.

Nie można było powiedzieć, że nie byliśmy zaangażowani. Jednak w obliczu kwartalnego spotkania mój szef stwierdził, że najlepszą linią obrony będzie przerzucenie odpowiedzialności za wynik na nowych pracowników. Jak pomyślał, tak zrobił i gdy przyjechał nasz koordynator bez ogródek stwierdził:

Nic nie poradzę na to, że mamy słaby wynik. Oni jeszcze się wdrażają.

Najgorsze, co szef może zrobić w takiej sytuacji, to wypowiedzieć te słowa do przełożonego…w towarzystwie swoich podwładnych. Ja nie wiem, co należało wtedy powiedzieć. Jaką linię obrony przyjąć, ale pod żadnym pozorem szef nie może pokazać zespołowi, że problemy go przerastają i obarczać swoich ludzi za ten stan rzeczy. To niszczy morale całej drużyny i sprawia, że ludzie przestają się angażować. Nie widzą w tym sensu. Na dobrą sprawę, ludzi nie interesują problemy ich szefa z przełożonymi. A przede wszystkim, nie oczekują tego, że wykorzystasz ich do szukania wymówek.

Ja lecę, dacie sobie radę!

Przez jakiś czas pracowałem też z pewnym menadżerem, który bardzo często przychodził ostatni do firmy, a wychodził z niej… zawsze pierwszy. Zdecydowanie uważam, że jeśli wyrabiasz się ze wszystkim, zespół funkcjonuje jak szwajcarski zegarek i projekty domykasz o czasie, to nie ma w tym nic złego. Po prostu pracujesz efektywnie. Problem pojawia się wtedy, gdy nawet w obliczu kryzysu dla menadżera liczy się tylko to, żeby wyjść wcześniej z pracy.

Zazwyczaj, gdy na koniec dnia wynikała jakaś nieprzewidziana sytuacja, ktoś z zespołu był oddelegowywany do dopilnowania by została ona rozwiązana. Często odbywało się to na zasadzie: „Szybko, szybko, bo już muszę wyjść”. To tak, jakby na tonącym statku kapitan nagle przypominał sobie, że musi z niego zejść, nie przejmując się tym, czy załoga się uratuje czy nie. W końcu jutro też jest dzień, prawda?

No właśnie nie! Albo dowodzisz i jesteś z zespołem do końca dnia, a nawet dłużej i bierzesz odpowiedzialność za powstały bałagan, albo schodząc wcześniej ze statku już na niego nie wracaj. Zaufanie Twoich ludzi to ulotna rzecz. Szczególnie, jeśli codziennie zabierasz go trochę, bo musisz gdzieś zdążyć, czy załatwić jakieś swoje sprawy.

Przepraszam, nie zasłużyłeś sobie na to.

Zdarzyło mi się też pracować z szefem, który miał problem z kontrolowaniem swoich emocji. Ciężko było trafić na jego dobry dzień, a nawet jeśli się już taki zdarzył, to niewiele potrzebował, żeby zmienić swój humor o 180 stopni. Zazwyczaj działo się to w obliczu niedomkniętego planu kwartalnego, albo nagłego kryzysu.

Wiedz, że nic tak nie rujnuje autorytetu lidera, jak krzyczenie na podwładnych i manifestowanie swojego wzburzenia wszem i wobec. Ludzie niby kulą się w sobie, żeby nie podpaść rozwścieczonemu szefowi, a jednocześnie zaczynają wchodzić na portale z ofertami pracy i już nie tylko je przeglądają, a szukają ucieczki. Nie z firmy, a od tego człowieka.

W końcu sam dojrzałem do decyzji o odejściu, gdy po jednej z awantur miałem już dość. Wprawdzie następnego dnia usłyszałem:

Przepraszam, nie zasłużyłeś sobie na to.

Było już za późno, chociaż muszę przyznać, że nawet lubiłem tę pracę.

Wiesz, co różni prawdziwego lidera od osoby, która tylko piastuje stanowisko szefa w firmie? Ten pierwszy w obliczu kryzysu poradzi sobie (przede wszystkim z własnymi emocjami) i przeprowadzi ludzi przez trudną sytuację. Ten drugi będzie po prostu piastował stanowisko.

Liczy się tylko wynik

Najpierw wynik, potem ludzie. Mógłbym policzyć na palcach jednej ręki szefów, którzy patrzyli na świat odwrotnie, tj. stawiając najpierw dobro swoich ludzi nad wymagania korporacji. Wiem, że tak się da. Wiem też, że bardzo niewielu potrafi operować zgodnie z tym założeniem. Ale to świadczy o tym, kto jest naprawdę dobrym szefem, a kto stał się menadżerem tylko z odgórnego nadania.

Zdarzyło mi się też pracować z szefami, którzy wręcz namawiali do tego, żeby łamać reguły i robić wszystko, tylko po to żeby domknąć kwartalną sprzedaż. Nie liczyło się dobro klienta. Ostatecznie niewiele też miało to wspólnego z dbaniem o dobro samej firmy. Klient wracał niekiedy z reklamacją, albo w ogóle już nie chciał widzieć nas na oczy. Najgorsze w tym wszystkim było jednak coś innego. Gdy pojawiał się problem, wywołany łamaniem reguł, szef umywał ręce.

Menadżerze, tutaj warto się zastanowić, na jakich podstawach chcesz budować swoje relacje z podwładnymi. Czy fundamentem mają być korporacyjne statystyki (nie ukrywajmy, często niemające nic wspólnego z rzeczywistością), czy jako budulec wybierzesz zaufanie i pracę zespołową. Wybór należy – prawie zawsze – tylko do Ciebie.

Ta lista jest mocno subiektywna. Daj znać, jakie zachowania szefów są według Ciebie najbardziej toksyczne.

Źródło obrazka.

  • Lista zachowań, których nie toleruję jest długa. I nie tylko u szefów, ale u ludzi w ogóle. 😉 Ale… U byłych przełożonych nie mogłam znieść braku kompetencji (kto jak kto, ale szef powinien być przykładem i wnosić wysoką jakość), niekonsekwencji, zmienności/nieprzewidywalności, plotkarstwa, mieszania ról zawodowych z osobistymi oraz krytyki pracowników przy klientach lub w zespole. Wszystko to mocno psuje atmosferę i obniża efektywność.

    Jak dobrze, że teraz szefuję sobie sama 😉

    • Brak kompetencji jeszcze mogę znieść, jeśli szef wie, kto wie. Ale krytyka pracowników przy klientach to już 2 m mułu 😐

  • Ja nienawidzę gdy szef jest kompletnym ignorantem nie znającym się na pracy programisty. Dla nie go to jest coś urojonego, coś o czym przeczytał w kolorowym pisemku. Gdy przychodzi rozmowa o tym „jak długo nam to zajmie” i słyszy że 4 dni to gotowy jest wyskoczyć przez okno bo przecież to sławetne „2 kliknięcia i po sprawie”.

    • Z ignorancji można jeszcze wyleczyć. Spróbuj pokazać mu swoją perspektywę.

  • Pingback: Jakim jesteś dla siebie szefem? | Pracownia Edukreacji()