Jest tylko jedna rzecz, którą warto robić w czasie kryzysu

Wobec kryzysu wszyscy jesteśmy równi – prędzej czy później spotyka on każdego. Jego podłoża mogą być różne, zawodowe lub prywatne. Istnieje wiele strategii radzenia sobie w kryzysowej sytuacji. O jednej z najskuteczniejszych (i zarazem najmniej przyjemnych) dowiesz się z tego tekstu.

Najczęściej jest tak, że kryzys możemy rozpatrywać po „chińsku”. Otóż język Państwa Środka opisuje to słowo dwoma znakami. Jeden oznacza zagrożenie (niebezpieczeństwo), a drugi szansę (nowy początek, nowe możliwości). Niekiedy dochodzi do sytuacji, w której już coś się wydarzyło – niepomyślny obrót spraw wyznaczył nowy wektor dla rzeczywistości i jego rozwiązanie (pomyślne lub nie) nie jest zależne od nas. Pół biedy, kiedy kryzys po prostu „dzieje się” i to, czy będzie eskalował (do zagrożenia) czy generował nowe okazje, zależy od Twojej aktywności lub bezczynności.

W czasie kryzysu wystarczy, że zrobisz tylko jedną rzecz

Niezależnie z czym się mierzysz, poniższe słowa to najlepsze remedium na każdy rodzaj kryzysu z jakim przyjdzie Ci się zmierzyć. Zapamiętaj je. Wydrukuj sobie i powieś nad biurkiem. Miej je zawsze przed oczami, gdy nadejdą ponure myśli.

„Kryzys to czas działania. Jeśli sam nie zdecydujesz o sobie, Twoi przeciwnicy uczynią to za Ciebie. Strusie chowanie głowy w piasek jest krótkotrwałym unikiem, chwilowo polepszającym samopoczucie. W rzeczywistości jest to strata czasu i energii, które należy poświęcić na walkę. Wejście w ogień działań nie tylko zwiększa nasze szanse na zwycięstwo, ale i skutecznie zabija nasze obawy i frustracje. Nie ma czasu się bać.”
gen. Roman Polko

Pokaż mi kryzysową sytuację, w której bezczynne czekanie przyniosło jej pomyślne rozwiązanie. Nawet jak staram się znaleźć jakiś konkretny przykład, to moje wysiłki spełzają na niczym. Być może wynika to z tego, że nicnierobienie nie rozwiązuje problemów? Zamiatanie niewygodnych spraw pod dywan sprawia, że prędzej niż później, cały brud wychodzi spod niego. Dodatkowo nagromadzenie „brudu” generuje pojawianie się nieprzewidzianych nieczystości (nowych problemów). Czy nie jest tak, że w obliczu kryzysowej sytuacji rozkładanie rąk w bezradnym geście mnoży kryzysy? Nagle wydaje się, że cały Wszechświat skupia przeciwko Tobie swoją siłę i ciągle szuka kolejnych sposobów, żeby udowodnić Ci w jak tragicznej sytuacji się znalazłeś?

Niewielkie aktywności, a wielkie rezultaty

Nie wiem z jakimi kryzysami przyszło Ci się mierzyć, ale zasadniczo jest tak, że nie musisz brać byka za rogi. Wystarczy, że będziesz zjadał tę żabę (kryzys) po kawałku. Niestety, żeby w ogóle myśleć o przetrwaniu (a w najlepszym razie wyjściu) z trudnej sytuacji, musisz robić rzeczy, na które nie masz ochoty.

Na przykład, gdyby moja firma borykała się z problemami finansowymi zastanowiłbym się, co mógłbym zrobić, żeby rozwiązać ten problem. Być może wymagałoby to ode mnie zmiany procedur, które do tej pory były nieefektywne. Ja o tym wiedziałem, ale wiesz jak jest. Póki jakoś idzie, to zostaje po staremu, człowiek się przyzwyczaja i… jakoś jest. Do czasu. Nawet, jeśli wydaje Ci się, że na zmiany jest za późno, to co tak naprawdę masz do stracenia?

Albo inna propozycja: czasami wystarczy tylko wziąć za telefon i wykręcić numer do klienta, który jest zainteresowany Twoją usługą czy produktem. Może nawet nie lubisz dzwonić do swoich potencjalnych odbiorców, bo działają Ci na nerwy albo masz jakiś inny, równie dobry powód, ale o to w tym właśnie chodzi. Ty wiesz, że to Ci może pomóc. I tylko Ty jesteś w stanie wziąć odpowiedzialność za to, czy schowasz głowę w piasek czy nie.

Nie będę Cię oszukiwać – unikanie kryzysu w czasie kryzysu jest wygodne. Nawet bardzo. Wiem to doskonale z własnego doświadczenia, ale koniec końców nic z tego nie masz. Poza chwilą złudnego spokoju. Dlatego tak trudne jest przestawienie się z biernej postawy, do aktywnego działania. Na początku wymaga to dużych nakładów siły woli i robienia czegokolwiek produktywnego. Pierwszy krok (i każde kolejne też) jest najtrudniejszy, szczególnie jeśli masz wrażenie kroczenia przez drogę pełną przeszkód i trudności.

Lider nie ma czasu na strach

Jeżeli jesteś szefem, przewodzisz grupie pracowników lub nieoficjalnie postrzega się Ciebie jako lidera, to w czasie kryzysu Twoja postawa ma podwójne znaczenie. Ludzie wtedy skupiają na Tobie swoją uwagę i oczekują, że bezpiecznie przeprowadzisz ich przez kryzys. To też doskonały moment, w którym udowadniasz, czy rzeczywiście jesteś liderem, czy może tylko piastujesz jego stanowisko.

Dlatego nie masz czasu na strach. Działaj, realizuj plany awaryjne, eksperymentuj i ponoś porażki, ale za każdym razem podnoś się i próbuj dalej. Jeśli się poddasz, Twoi ludzie poddadzą się razem z Tobą.

Kluczowe w takiej sytuacji są dwie umiejętności: panowania nad emocjami oraz przekazywania informacji zwrotnej swoim podwładnym. Jedna jest nierozerwalnie połączona z drugą, bo jeśli puszczają nerwy, to nierzadko wypowiadamy słowa, których potem żałujemy. Rozhisteryzowany przywódca staje się niewiarygodny, a jego polecania tracą na wartości. Zespół zaczyna się obracać przeciwko liderowi i kwestionować jego decyzje, co prędzej niż później może doprowadzić do pogłębienia się kryzysu, zamiast rozwiązania go.

Bycie liderem w czasie kryzysu to swoista wariacja yin i yang. Lider skupia na sobie oczekiwania i nadzieje ludzi, którzy z nim pracują. Liczą na jego zdrowy rozsądek i biznesową intuicję. Z drugiej strony, jako lider jesteś samotny. Podejmując decyzje bierzesz na siebie odpowiedzialność za ich skutki. Jeśli są pozytywne, wygrywasz. Jeśli negatywne, zostajesz sam. Taka jest rola lidera, którą nie każdy jest w stanie odegrać. Dopiero kryzys weryfikuje, czy jesteś odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu.

Przede wszystkim, działaj. Nie zakopuj się w piasku i nie licz na to, że trudna sytuacja w magiczny sposób rozwiąże się sama. Nie masz czasu się bać.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat tego, jak radzić sobie z kryzysami polecam lekturę książki gen. Romana Polko i dr Pauliny Polko „Rozgromić konkurencję”.

Źródło obrazka.

  • Cytat z generała – doskonały.

  • Zgadzam się w pełni. I myślę, że to wszystko można również odnieść do walki ze sobą, swoimi emocjami, kiedy wrogiem stają się nasze myśli, kiedy na horyzoncie pojawiają się nieprzyjemne emocje, niekoniecznie w kontekście biznesowym, ale takim zwykłym życiowym i codziennym.

    Choć uważam, że kryzysy są i po to, aby nam coś ważnego zakomunikować. Warto wtedy sięgnąć w głąb i złapać dystans, aby czegoś ważnego nie przeoczyć.

    • Aga, sami sobie jesteśmy największymi wrogami. Z 10 rzeczy, których się obawiamy, 8 nigdy się nie wydarzy, a na jedną z nich będziemy mieć wpływ 😉

  • Andrzej

    Pod cytatem Polko (jak i również pod całym akapitem z owym cytatem) podpisuję się obiema rękami.