Nie masz motywacji do działania? Szukaj odpowiedniego pola zakrzywienia rzeczywistości

Dziś będzie o kilku rzeczach na raz. O motywacji do działania, Stevie Jobsie oraz Star Treku. Dziś chcę dać Ci wskazówkę, jak zwiększyć prawdopodobieństwo pojawienia się tej pierwszej. Przyda mi się w tym wpisie odwołanie do założyciela Apple oraz kultowego, amerykańskiego serialu Sci-Fi. To jak? Gotowy, żeby śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek?

Chcesz całe życie sprzedawać słodzoną wodę, czy może wolałbyś zmieniać świat?

Powyższe pytanie było kluczowe w procesie rekrutacji Johna Sculley’a do firmy Steva Jobsa. Zapytany w ten oto sposób guru marketingu nie mógł odpowiedzieć „nie”. Jobs złapał go w swoje pole zakrzywienia rzeczywistości. Sam Scully wspomina, że gdy prezes Apple zadał to pytanie, poczuł się jakby ktoś przyłożył mu prosto w brzuch, a jedyną możliwą odpowiedzią było „Tak, chcę zmieniać świat”.

Steve miał zadziwiającą umiejętność zdobywania wszystkiego, czego chciał, potrafił ocenić człowieka i wiedział dokładnie, co trzeba mu powiedzieć. Po raz pierwszy od kilku miesięcy zrozumiałem jasno, że nie mogę mu odmówić.

Steve Jobs miał ogromną siłę oddziaływania na ludzi, którzy znajdywali się w jego otoczeniu. Jedni go kochali, inni nienawidzili, ale nikt nie był w stanie przejść obok niego obojętnie. Przykład Sculley’a, który miesiącami bawił się w kotka i myszkę z Apple zanim „zgodził się” u nich pracować, pokazuje, że Jobs potrafił ostatecznie przekonać każdego do swojej wizji świata. Wizji, która zakładała, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli się tylko czegoś bardzo chciało. I chociaż można mówić w przypadku CEO Apple zarówno o inspiracji, jak i manipulacji, wolę skupić się na tym pierwszym. Jobs potrafił zarazić swoją energią innych, wydobyć z nich ukryty potencjał i przekuć go w produkty, które zrewolucjonizowały świat technologii.

Powiedzieć o Jobsie, że był to człowiek skomplikowany i trudny w odbiorze to stanowczo za mało. Ludzie, którzy żyli obok niego i współpracowali z nim, mówili, że działał w dwóch trybach: albo traktował Cię jak gówno, albo próbował oczarować swoją wizją przyszłości. I szczególnie ten drugi tryb napędzał innych do działania. Doskonałym przykładem tego był początek roku 1984, kiedy to wkrótce miała odbyć się premiera Macintosha – komputera, który rzucił wyzwanie absolutnemu faworytowi ówczesnego świata technologii, czyli IBM.  Oczywiście nie mogło obyć się bez problemów.

Finalna wersja oprogramowania Macintosha trawiona była przez błędy, a do premiery zostało niewiele czasu. Zespół programistów, który nad nim pracował, wiedział że uda się pokonać przeszkody, ale potrzebowali dodatkowych dwóch tygodni. Ponieważ Jobs w tym czasie odbywał tournée konferencji prasowych o trudnościach dowiedział się podczas telekonferencji. Wszyscy myśleli, że jak to miał w zwyczaju, wybuchnie spazmatycznym gniewem, ale on tylko poważnym głosem powiedział, że są świetni oraz, że jest przekonany o tym, iż dadzą radę.

Nie ma możliwości obsuwy.

Oznajmił przez telefon, na co wszyscy gremialnie jęknęli.

Pracujecie nad tym od miesięcy, kolejne dwa tygodnie nie zrobią wielkiej różnicy. Możecie sobie odpuścić. Wysyłam kod za tydzień od poniedziałku, z waszymi nazwiskami.

Rozłączył się. Na sali zapadło milczenie, które zostało przerwane dopiero po kilku dłuższych chwilach. Zespół stwierdził, że musi skończyć pracę w terminie. I tak też zrobili. Po raz kolejny pole zniekształcania rzeczywistości Jobsa pchnęło jego zespół do osiągnięcia czegoś, co wydawało się być poza ich możliwościami.

Pole zakrzywienia rzeczywistości

Pojęcie pola zakrzywienia rzeczywistości towarzyszyło Jobsowi od początku lat 80. Przypisał mu je jeden z jego współpracowników, który sam zaczerpnął je z popularnego wtedy serialu sci-fi, czyli ze Star Treka.

W jego obecności rzeczywistość jest zmienna. Potrafi namówić każdego praktycznie do wszystkiego, Kiedy go nie ma, to pole zakrzywienia rzeczywistości znika…

W świecie Star Treka żyła rasa kosmitów, którzy za sprawą swoich myśli potrafili kształtować rzeczywistość. Prawie tak samo jak CEO Apple. Jobs nie posiadał tej umiejętności na wyłączoność. Jeśli dobrze się rozejrzysz, to zobaczysz, że prawie każdy posiada własne pole zakrzywienia rzeczywistości. Nie każdy jednak jest w stanie wykorzystać je na tyle skutecznie, żeby móc oddziaływać nim na innych. Drugą rzeczą, jaką zauważysz, to że pole zakrzywienia rzeczywistości potrafi być też czymś niebezpiecznym. Dostrzegali to także współpracownicy Jobsa.

Przypominał mi Rasputina. Wbijał w człowieka laserowe spojrzenie i nie mrugał. Nieważne, że częstował cię fioletową oranżadą. Wypijałeś ją.

Fioletową oranżadą, czyli „purple Kool-Aid”, określano w tamtym czasie zatrutą cyjankiem winogronową oranżadę, którą wypiło w 1978 roku ponad dziewięciuset członków sekty Świątynia Ludu, tym samym popełniając zbiorowe samobójstwo. Wyobraź sobie zatem, jak silne musiał wytwarzać wokół siebie pole zakrzywienia Jobs. Ludzie, którzy znajdywali się pod jego działaniem często byli świadomi istnienia tego zjawiska, ale jednocześnie nie potrafili się oprzeć tej mocy. Wiedzieli, że Jobs często kłamał i naginał fakty do swojego widzi mi się, ale to wcale nie zmniejszało skuteczności jego pola. Prawdopodobnie wynikało to z magnetycznej osobowości Jobsa, który doskonale zdawał sobie sprawę z poczucia własnej wyjątkowości. Był człowiekiem, który miał problem z uznawaniem kompromisów, szczególnie jeśli dotyczyć miały jego produktów, dlatego praca z nim nie należała do najłatwiejszych.

Pod Steve’em ciężko się pracowało, bo stosował dwubiegunowy podział na bogów i debili. Jeśli byłeś bogiem, stałeś na piedestale i wszystko, co zrobiłeś, było dobre. Ci z nas, których – tak jak mnie (wspomina długoletni współpracownik i współtwórca pierwszego Maca) – uważał za bogów, wiedzieli, że są śmiertelni, popełniają błędy i pierdzą jak wszyscy, ciągle więc baliśmy się, że zostaniemy z tego piedestału strąceni. Ci, którzy byli debilami – błyskotliwi, ciężko pracujący inżynierowie – mieli poczucie, że w żaden sposób nie zostaną docenieni i nie wyrwą się ze swej szufladki.

Jobs nierzadko wykorzystywał swoje pole zakrzywienia rzeczywistości do manipulacji i dostawania tego, czego chciał. Często nie liczył się drugi człowiek, a zaspokojenie jego wyśnionej wizji. Jedno, co można bezsprzecznie o nim powiedzieć, to że budził mnóstwo kontrowersji sobą i swoim zachowaniem. „Ciemną stronę” zakrzywienia rzeczywistości doskonale uchwycił jeden z reporterów, który pisał artykuł o nim i jego nowej firmie „Next”.

Nie można powiedzieć, że siedzi na tym spotkaniu, bo Jobs prawie nigdy nie siedzi; jednym ze sposobów jego dominacji nad innymi jest nieustanny ruch. W jednej chwili klęczy na swoim krześle, w następnej leży na nim rozwalony, w jeszcze następnej zrywa się i zaczyna pisać na tablicy za sobą. Ma mnóstwo dziwnych zwyczajów. Obgryza paznokcie. Wpatruje się z denerwującą intensywnością w każdego mówiącego. Jego dłonie, z niewytłumaczalnej przyczyny lekko żółtawe, są w ciągłym ruchu.

I chociaż mógłbym podać tutaj jeszcze więcej „toksycznych” zachowań Jobsa oraz jego machinacji, to wolę żebyś miał w głowie „jasną stronę” zakrzywienia rzeczywistości. Obrazuje ją kolejna historią, która wydarzyła się podczas projektowania pierwszego Macintosha. Pewnego dnia Steve wszedł do boxu jednego z inżynierów pracujących nad oprogramowaniem komputera. Chciał mu się poskarżyć, że maszyna zbyt długo uruchamia się. Informatyk zaczął się tłumaczyć przed szefem, dlaczego tak jest, ale ten mu przerwał. Jobs zapytał go:

Gdyby można było w ten sposób uratować komuś życie, dałbyś radę skrócić start systemu o dziesięć sekund?

Inżynier odpowiedział, że prawdopodobnie tak. Jobs następnie podszedł do tablicy i zaczął obliczać, że gdyby pięć milionów osób używało jego komputera i start systemu zajmowałby dziesięć sekund krócej, dawałoby to razem około trzydziestu milionów godzin rocznie, co przekładało się na sto czasów ludzkiego życia. Jobs ukazując problem w szerszym kontekście zastosował swoje pole zakrzywienia rzeczywistości w pełnej krasie (potem często to czynił, np. podczas swoich słynnych prezentacji). „Zaraził” inżyniera swoją wizją, dzięki czemu ten zdołał skrócić czas uruchamiania się systemu nie o 10, a o 28 sekund!

Nie masz motywacji do działania? Szukaj odpowiedniego pola zakrzywienia rzeczywistości

Wspomniałem, że każdy wytwarza własne pole zakrzywienia rzeczywistości. To prawda, bo codziennie wchodzimy w interakcje z innymi ludźmi i oddziałujemy na siebie nawzajem. Czasem jest tak, że jak ktoś jest w podłym nastroju, to zaczyna nam się też to samopoczucie udzielać. I odwrotnie! Grobowa atmosfera w pracy i nagle wpada jakiś pozytywny „wariat” i wszyscy od razu widzą świat w bardziej kolorowych barwach. Pójdźmy krok dalej i wykorzystajmy pole zakrzywienia rzeczywistości do realizacji celów. Jak to zrobić? Wystarczy, że wykonasz trzy proste kroki.

Po pierwsze zastanów się, co chcesz osiągnąć. Napisać książkę, zorganizować cykl warsztatów dla młodzieży, a może schudnąć? Po drugie, znajdź ludzi, którzy mają podobne cele do Twojego. Kółko literatów amatorów, innych prospołecznych entuzjastów albo lokalną grupę biegową. Po trzecie, pozwól żeby entuzjazm innych ludzi udzielił się też Tobie. W zasadzie to nie musisz nic robić, ponadto żeby tylko wejść do ich pola zakrzywienia rzeczywistości i pozwolić, żeby zaczęło na Ciebie oddziaływać. Założę się, że prędzej czy później z niezliczonej ilości rzeczy niemożliwych, które do tej pory powstrzymywały Cię przed realizacją swoich celów, ich ilość zmniejszy się do kilku, a może zostaną tylko te, na które potrzebujesz trochę więcej czasu.

Jedyny problem z polem zakrzywienia rzeczywistości polega na tym, że jak z niego wychodzisz, to pozytywne skutki oddziaływania zaczynają znikać. Dlatego nie można traktować go jako ostateczny środek. Bardziej jako, koło zamachowe, które ma pchnąć Cię do działania. Wszystko zależy od Ciebie… niestety :-).

I pamiętaj o tym, że Ty też posiadasz pole zakrzywienia rzeczywistości. To, co z nim zrobisz, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

PS. Cytaty pochodziły z biografii Steve’a Jobsa, autorstwa Waltera Isaacsona. Polecam!