Praca w domu

Mity pracy w domu

Wierzysz, że praca w domu to tylko luźne gatki i parasol by osłonić się przed deszczem pieniędzy? Przyjrzyjmy się bliżej stereotypom.

Zaczynam i kończę pracę kiedy chcę

Racja. Możesz wstać późno, a nawet pracować w nocy. Oczywiście o ile jesteś w swoich zadaniach samodzielny. Jeśli Twoja praca jest powiązana z decyzjami lub pracą innych ludzi, to będziesz zmuszony dostosować się do tzw. „godzin biurowych”. O północy nie zadzwonisz do drukarni, prawdopodobnie nie przegadasz swoich zadań z klientem (chyba, że w innej strefie czasowej) czy nie umówisz spotkania. Jeśli są wyjątki, nie zdarzają się codziennie.

Moja rada: Jeśli lubisz pracować w niestandardowych godzinach i dobrze Ci to wychodzi, znajdź czas, który będzie styczny do godzin pracy Twoich kontrahentów by nie tracić z nimi bezpośredniego kontaktu. Światowa gospodarka działa w ustalonych porach – nie zmienisz tego. (Alternatywnie, wybierz taki typ pracy, który nie wymaga zbyt wielu interakcji z klientem).

Pracuję w domu. Solo.

Istnieje przekonanie, że w domu pracują dziwni introwertycy w powyciąganych podkoszulkach nie potrafiący się zintegrować ze społeczeństwem. Nic bardziej mylnego. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach nie jesteśmy skazani na samotne podbijanie świata. Nie tylko możesz szukać klientów z innych części globu, ale dokładnie to samo dotyczy współpracowników. Dzięki Internetowi i nowoczesnym narzędziom (patrz Trello, Slack) praca w domu nie musi odbywać się w trybie solo. Jakby tego było mało, możesz w zasadzie ograniczyć swoją pracę do nadzorowania zadań wykonywanych przez innych freelancerów. Brzmi jak managerowanie? Bingo!

Moja rada: Jeśli rozszerzasz swoją ofertę o dodatkowe usługi, które będą wykonywać dla Ciebie podwykonawcy, pamiętaj, że to Ty ponosisz odpowiedzialność – również za ich niepowodzenia. Nikogo nie obejdzie, że Twój współpracownik zniknął lub nie wywiązał się z zdania. Gromy spadną na jego szefa – Ciebie!

Nie mam szefa

Niestety masz. Prawdopodobnie najgorszego, bo jest gotów Ci wszystko wybaczyć. To Ty sam. Aby nie być swym najgorszym koszmarem musisz dbać o odpowiednią mobilizację, wyciąganie konsekwencji i możliwe trzeźwy osąd gdy dojdzie do spięcia z klientem. Musisz dbać o siebie i swoje interesy, wyznacz sobie czas pracy, odpoczynku itd. Szef i Firma to przede wszystkim Ty.

Moja rada: Zadbaj o właściwy rygor, cykl dnia, którego będziesz się trzymał. Nagradzaj się w dowolny sposób po skończonym zadaniu (czas na konsolę, randka, zakupy). Jednocześnie bardzo uważnie przemyśl wszelkie potknięcia i zastanów się co mógłbyś zrobić lepiej jeśli coś poszło nie tak. W przypadku porażek, nie bój się zasięgnąć wiedzy od bardziej doświadczonych od siebie. Jeśli masz wątpliwości kto ma rację na linii Klient-Ty, rozstrzygaj spory na korzyść klienta.

W domu nie wypalisz się tak jak w pracy stacjonarnej

Praca w domu to wiele pokus. Tu trzeba zrobić zakupy, tu wyrzucić wieżowce z kartonów od pizzy, może wyprowadzić psa, no i zapchała się rura w WC. W międzyczasie trzeba trzaskać projekty. A przecież wstałeś dzisiaj później, telefon goni, a bez łazienki… sam wiesz. Gdy nie mieszkasz sam, swój domowy czas dzielisz dodatkowo ze współlokatorami i ich przyzwyczajeniami. Po kilku tygodniach pracy możesz też odczuwać, że budzisz się, jesz, pracujesz w jednym miejscu i masz tego serdecznie dosyć.

Moja rada: Wyznacz sobie stałe miejsce i pory pracy. Jeśli to możliwe, niech to nie będzie miejsce przy którym jesz. Powiadom domowników, kiedy pracujesz tak byście sobie nie przeszkadzali. Jeśli w domu nie masz warunków, spróbuj pracować poza nim.

Mogę pracować gdzie chcę

Praca w domu może wypalać, ale nie jesteś na nią skazany. Możesz uciec do kawiarni, biura coworkingowego czy na gorącą plażę. Czy będziesz tam tak samo efektywny? Musisz spróbować, bo są na to szanse, ale jak zwykle nie jest to rozwiązanie dla każdego. Mało tego, jeśli Twoje ulubione miejsce do pracy nie jest tuż za rogiem, wypady z domu szybko mogą zyskać znamiona konwencjonalnej pracy łącznie ze staniem w korkach, zatłoczoną komunikacją miejską i uciekającymi minutami w podróży z punktu A do punktu B. Poza tym, taki rodzaj pracy generuje koszty, które nie zawsze są do pominięcia (lunch w restauracji, miejsce parkingowe, bilety itp.)

Moja rada: Zmiana miejsca pracy może wnieść fajne odświeżenie. Spróbuj, ale zastanów się czy nie stracisz czasu w podróży i zachowasz odpowiednią wydajność. Jeśli szukasz małej zmiany, nie musisz od razu przenosić się do głośnej kawiarni, czasami wystarczy przestawienie i posprzątanie biurka.

Uwaga Książka / Case: Jeśli interesuje Cię tematyka pracy poza domem, jest świetna publikacja: „Digital Nomad: Podróżuj po świecie i pracuj jako freelancer” autorstwa Tomasza Nowaka: http://digitalnomadebook.com

W domu to nie praca

Kilka lat zajęło mi przekonanie rodziców, że nie muszę chodzić do biura by zarabiać pieniądze. Serio! Nie było to dla nich łatwe do przełknięcia. Pytania „To co Ty właściwie robisz?”, „Jakie masz stanowisko” i stwierdzenia „Czyli to takie kombinowanie z domu”, „Na dłuższą metę to nie ma przyszłości” to codzienność każdego freelancera. Z drugiej strony ludzie często odbierają pracę w domu jak raj na ziemi, bez obowiązków, z workiem pieniędzy pod głową i wycieczką na Karaiby raz w tygodniu. Zmierzenie się ze stereotypem „pracy na etacie” vs „leżeniem w domu” jest sporym wyzwaniem.

Moja rada: Spróbuj przygotować sobie odpowiedź na pytanie „Czym ja się zajmuję”, ale zrób to tak, jakbyś miał to wytłumaczyć sześcioletniemu siostrzeńcowi. Jest szansa, że „etatowcy” też to przełkną i nie będą traktować Twojej pracy jak jakieś „dziwadło”.

Nigdy nie wychodzę z pracy

Jeśli jesteś wolnym strzelcem to ciągle jesteś w pracy. Niestety, łatwo wpaść w taką pułapkę. Niektórzy klienci wyobrażają sobie, że mają Cię na wyłączność. Nie tylko w godzinach pracy – zawsze. Przecież pracujesz z domu, telefon masz przy sobie, powinieneś go odbierać do jasnej, ciasnej. Reagować. Pracować dla klienta. W końcu „klient nasz Pan”. Szczęśliwie, idea wolnych zawodów coraz lepiej przebija się do świadomości ludzi i to się zmienia, ale pewne schematy zostały już utarte. Najważniejsze to właściwe podejście osobiste, jeśli dasz sobie wejść na głowę to rzeczywiście nigdy nie wyjdziesz z pracy.

Moja rada: Jeden z moich klientów powiedział kiedyś „Brak dostępności wzmaga atrakcyjność”. Możesz wierzyć lub nie, ale wzmaga również szacunek, uzasadnia koszty itp. Są sytuacje, gdzie warto zareagować, bo buduje to Twoją przewagę konkurencyjną. Lepiej jednak wyznaczyć dni i godziny, gdzie nie ma Cię dla nikogo. Miej czas na randkę, imprezę z przyjaciółmi czy leniwy weekend. Regeneracja to podstawa wydajności. Kup sobie tani telefon, który posłuży za służbowy, miej go przy sobie tylko wtedy gdy naprawdę pracujesz.

Pieniądze same wskakują do kieszeni

Jeśli pamiętasz o parasolu z tytułu tego wpisu to wiesz o czym piszę. W praktyce nie każdy ma tego rodzaju problem. Mimo, że praca w domu może przynosić świetne pieniądze i wielu ludziom jawi się jako istne el Dorado, to prawdziwy skarb jest poza kufrem złotych monet. Wiedza, która wynika z codziennych obowiązków freelancerów jest naprawdę szeroka. Pracując w domu stajesz się specjalistą od marketingu, brand managerem, helpdeskiem, handlowcem itp. Musisz pilnować nie tylko wizerunku, ale i właściwego przepływu pieniędzy. Siłą rzeczy dowiadujesz się jak funkcjonuje biznes, jak widzą Twoją pracę klienci i co ona dla nich oznacza. Co ma to wspólnego z deszczem kasy? Musisz na ten deszcz solidnie zapracować.

Rada końcowa: spróbuj pracować z domu jeśli chcesz przejść darmową szkołę życia z wielu dziedzin okołobiznesowych.


Po 8 latach (z przerwami) przeróżnych doświadczeń pracy w domu pozwolę sobie na lekką parafrazę Churchilla. „Praca w domu nie jest idealna, ale nie wymyślono nic lepszego”.

  • Puenta mistrzowska <3

  • Paulina Basta

    zacieszyłam przy hierarchii nagród (1. konsola -> 2. randka -> 3. zakupy)

    • To musi leżeć bardzo głęboko w mojej dziecięcej podświadomości 😀 Pierwsza lista była jeszcze zabawniejsza #tajemnica

      • Paulina Basta

        Oooo nie! Tak nie wolno! Masz moją ciekawość…

  • „Przestań grać w ten komputer”, „Znowu się bawisz?” – znasz to? 😀

  • pracowałam dwa lata z domu i to był zdecydowanie najlepszy czas w moim życiu :)! mam nadzieję, że to jeszcze powróci 🙂 <3

    • Zrezygnowałaś? Dlaczego?

      • niestety firma dla której pracowałam zdecydowała się na biuro tradycyjne … i nie mogłam z nimi już współpracować. ciągle szukam miejsca dla siebie 🙂

        • W takim razie życzę powodzenia!

  • Grunt, że pozytywnie:D Podziwiam wszechogarnianie 🙂

  • IMOMO.pl

    Jest jeszcze jeden plus pracy domowej (a może nawet więcej zaraz wymyślimy?). To obowiązki domowe, które nie muszą czekać na powrót z biura. Wstawiam zupę, idę pisać maile, przyprawiam zupę i wstawiam pranie, idę pracować koncepcyjnie, wyłączam zupę i wieszam pranie itd. Ogromna wygoda i wymuszone przerwy:) Maja

    • Dzięki za Twój głos. Ja umieściłbym to pomiędzy pozytywem, a negatywem. Jeśli masz pracę na której musisz się skupić, to kipiący w kuchni makaron albo przypalony kotlet sprawi, że ani nie zjesz, ani nie popracujesz. Tu trzeba wszystko dobrze wyważyć. Popieram takie aktywne przerwy, ale tylko gdy będą dobrze zaplanowane i dopasowane do naszej specyfiki pracy.

      • IMOMO.pl

        Zgadzam się w 100%! Kipiący makaron, taaak…. Skąd wiedziałeś? 🙂 Trzeba to dobrze wyważyć.

        • Zaraz po internetach, gotowanie to moja specjalność 🙂

  • Darmowa szkoła życia – już się o tym przekonałam, chociaż przygodę z pracą w domu zaczęłam niedawno. No i ciągłe tłumaczenie co ja tak ciągle w tym komputerze grzebię, pojawiają się non stop.

    • Grunt to odpowiedź na pytanie czy „darmowa szkoła życia” to dla Ciebie dobre doświadczenie?

      • Bardzo dobre doświadczenie, chociaż nie zawsze związane z miłymi doznaniami.

        • Nie jest łatwo być na swoim, ale za to jaka satysfakcja!

          • Na razie doświadczam tylko „nie jest łatwo być na swoim”, ale jestem cierpliwa i mocno zmotywowana.